Na świecie jest tak smutno, że trudno zachować powagę. Na przykład sprawa Majkela. Czy ktoś jeszcze pamięta jego odwiedziny w naszej prężnie rozwijającej się Ojczyźnie? Niewinne pacholęta obdarowane zabawkami, ochroniarze pilnujący przedszkola żeby nikt nie przeszkadzał w zabawie? Rodzice nie przeszkadzali. Już wtedy mówiło się że ci, których dzieci bawią się najfajniej, mogą liczyć na wysokie odszkodowania. Cóż, pomyślał minister finansów, dzieci mamy dużo, a kraj mamy biedny. Po czym wręczył Majkelowi swoją ponurą książkę z wesołymi obrazkami. Cóż, pomyśleli rodzice, straty są moralne, a odszkodowania namacalne. Po czym pobiegli ustawić się w kolejce na karuzelę, co ją nam wszystkim Majkel obiecał. Z karuzeli wyszło tyle, co i z obrazków w książce ministra, czyli generalnie dupa blada. Podobno kasa gdzieś się zapodziała. Ale przez chwilę było wesoło i to jest właśnie szołbiznes. Niektórzy mają do tego naturalny dryg. Ci trzymają się razem, dzielą pomysłami na nowe numery. Nam, czyli całej pozbawionej talentu reszcie populacji pozostaje nadzieja, że w powrocie na scenę nie pomoże ani Majkelowi start w maratonie, ani ministrowi nowy nos na rzepy.
Czemu właściwie czepiam się Majkela? Trudno powiedzieć. Z zazdrości o kasę chyba nie, bo podobno zarobiłem 240 000 000 USD więcej od niego. Tzn. ja wydaję tyle, ile zarobię, czyli wychodzę na zero, a on się nie pilnował. A może mi żal, że on ładnie tańczy a ja nie? Okej, zobaczymy… Stanąłem przed lustrem, złapałem się za jaja i podskoczyłem. Wyszło bardzo ładnie, więc chyba nie w tym rzecz. Rzecz bowiem w tym, że Majkel jest dla muzyki tym, czym dla sztuki kulinarnej McDonalds, a wyżej wzmiankowany minister dla ekonomii. Ta złota myśl to oczywiście wyłącznie moje, jak najbardziej subiektywne zdanie. Gdyby jakiś wielbiciel Majkela przypadkiem trafił na tę stronę, przeczytał ten tekst a następnie poczuł się urażony to pragnę donieść, że przygotowuje się księga gości na którą już wkrótce można będzie do woli przelewać tłumione dotąd frustracje. Pozdrawiam – Łysy.
p.s. Przed chwilką TVN24 dał nieoficjalny jeszcze cynk, że Majkela oczyszczono z zarzutów, czyli że znowu może nas odwiedzić. Parę dni temu wspólnie z Martą (KMŻ)* przygarnęliśmy małego kotka. Teraz musimy mu wytłumaczyć, że o zabawach na podwórku powinien raczej zapomnieć, bo przecież Majkel kocha również zwierzęta!
*- Kobieta Mego Życia