Potrzeba snu
Przed chwilą napisałem piosenkę (na zamówienie) o zgubnych skutkach nadużywania alkoholu. Jej bohater przez dwie zwrotki stara się nakłonić żonę, ewentualnie konkubinę, do otwarcia mu drzwi mieszkania. Sam prawdopodobnie nie jest w stanie trafić kluczem w zamek. A chętnie by się zdrzemnął, bo już rano, no i wody by się napił. W jego imieniu błagałem niewiastę o odrobinę serca, płacząc przy tym rzewnymi łzami i pociągając ze szklaneczki. Nie wiem, czy w końcu mu otworzyła – nie było miejsca na trzecią zwrotkę………
Tu przerwałem, bo wzruszenie odebrało mi czucie w palcach. W międzyczasie minął dzionek, podczas którego sporo się zdarzyło. Po pierwsze odezwał się Szanowny Klient i wyraził entuzjazm dla spłodzonego wczoraj dzieła. Od razu też wydał mi się człowiekiem inteligentnym i sympatycznym. Po drugie potwierdzili rower – znaczy to, że jutro (środa) przez minutę, w porywach do dwóch, można nas będzie oglądać w „Rowerze Błażeja”. Przy odrobinie szczęścia jeszcze w tym tygodniu pokaże nas „Teleekspress”, a w sobotę „Mopman” Roberta Leszczyńskiego. W każdym razie nagraliśmy te programy, co stwierdzam z dumą jako, przez siebie samego mianowany, swój własny impresario. Po trzecie powstał dziś projekt pocztówki dla sieci „Boomerang” z okładką IDEAŁÓW. Niedługo traficie na nią w jednej z czterystu knajp na terenie Polski. To tyle na dzień dzisiejszy, jeśli chodzi o całowanie się we własny tyłek.
No właśnie, z tym całowaniem robi się problem. Nawet nie o to chodzi, że trudno dosięgnąć. Rzecz w tym, że powoli wysiadam robiąc dziesięć rzeczy na raz. Dlatego też jedyne o czym myślę ostatnio z przyjemnością, to wakacje. Według mnie należą mi się, choć mój bank jest innego zdania. Powiedział mi o tym przez telefon jeden z urzędników. Przedstawił się jako Debet, imienia nie pamiętam, a rozmowa od początku się nie kleiła, choć prosiłem o naprawdę niewielkie wsparcie. Ostatecznie postanowiłem mieć to gdzieś, tym bardziej, że pewien sympatyczny gość zaprosił mnie na wypoczynek do siebie, czyli do Malezji. Jakież jednak było moje zdumienie, gdy na lotnisku okazało się, że sieciowy bilet MZK nie obejmuje tej trasy! Z możliwości zrobienia dopłaty po nie skorzystałem. Co prawda od czasu do czasu śnią mi się właściwe numery totolotka, ale jak dotąd zawsze z poprzedniego losowania. Może za mało sypiam? Wasze zdrowie.
- Łysy


